wtorek, 1 listopada 2011

Rozdział 8

Od jakiejś godziny siedzieliśmy w naszym wspólnym apartamencie i nie odzywaliśmy się do siebie słowem. Nawrzeszczeliśmy na siebie wcześniej. Przez większość lotu się nie odzywaliśmy. Nie pozwoliłam Justin’owi wytłumaczyć.
-Alice. Czy mogę wyjaśnić? – Bieber spytał mnie o to po raz co najmniej trzydziesty.
-Dobra. Wal – westchnęłam i położyłam się na łóżku, patrząc w sufit.
-Dziękuję uprzejmie – powiedział Justin sarkastycznie, a po chwili wybuchnął śmiechem.
-Z czego się śmiejesz? – spytałam znużonym głosem.
-Aly. Natalie to moja nowa stylistka. Zawsze i uparcie nazywa mnie ‘kotkiem’ – wytłumaczył Bieber powstrzymując kolejny wybuch śmiechu – Ale podobasz mi się jeszcze bardziej, jak jesteś zazdrosna.
Justin podszedł do mojego łóżka i położył się na mnie muskając moje usta.
Próbowałam coś powiedzieć, ale mi nie pozwolił.
-Cii – wyszeptał pomiędzy kolejnymi pocałunkami – Ona tu jeszcze dziś będzie. Mówię prawdę.
Czułam się okropnie… Ale zmyliła mnie jego reakcja, kiedy zabrałam mu iPhone’a…
-Przepraszam za ten telefon… - powiedziałam skruszona.
Justin znowu się zaśmiał.
-Nie ma sprawy. Jeszcze mi to wynagrodzisz – uśmiechnął się szelmowsko i po raz kolejny wpił się w moje usta.
-Żebyś się nie przeliczył – odpowiedziałam, a on tylko znowu się uśmiechnął i podniósł się ze mnie jednocześnie pomagając mi wstać.
-Dobra. Koniec tego dobrego. Idziemy rozejrzeć się po okolicy – zarządził.
-W celu…?
-Rozeznania się w terenie – mrugnął do mnie i łapiąc mnie za rękę pociągnął w stronę wyjścia.
-Ale Juuuustin… Jestem zmęczona… - jęknęłam.
-No okey… Ale wiesz. Słyszałem, że na Hawajach jest tyle gorących dziewczyn… Na pewno, któraś chętnie się ze mną przejdzie…
Posłałam mu złe spojrzenie.
-To idziemy – powiedziałam i poszłam przodem.
Dogonił mnie i musnął mój policzek.
-Wiedziałem, że dasz się namówić – uśmiechnął się.
Wywróciłam oczami.
Wyszliśmy przed hotel i powoli idąc podziwialiśmy piękny krajobraz.
Było straszliwie gorąco.
Bieber objął mnie jedną ręką w talii, a po chwili zsunął ją niżej i włożył do kieszeni moich szortów.
Trochę niepewnie oparłam głowę na jego ramieniu.
-Robi się ciemno – powiedziałam do niego – Jak całkiem się ściemni to trafimy z powrotem.
-O nic się nie martw – Justin posłał mi rozbrajający uśmiech.
Wzruszyłam ramionami.
Po chwili marszu dotarliśmy na jakąś plażę. Wyglądała na opuszczoną. Byliśmy na niej tylko my.
-Mam nadzieję, że będziesz potrafił stąd wrócić, bo ja na pewno nie – powiedziałam, a Bieber wpił się w moje usta.
-Pewnie, że wrócę do naszego apartamentu, w którym całą noc będziemy sami… - uśmiechnął się łobuzersko, a ja uderzyłam go w rękę – No co? – uśmiech nie znikał z jego twarzy.
-Nie wyobrażasz sobie za dużo??
-Nie mów, że nie chciałabyś się ze mną przespać.
Wywróciłam oczami, ale nie potrafiłam powstrzymać lekkiego uśmiechu.
-No widzisz – Justin musnął moją szyję i pociągnął lekko za rękę w stronę (jak mi się wydawało) hotelu, w którym mieszkaliśmy.
-Nie jesteś czasem za pewny siebie?? – spytałam.
-Nie – puścił do mnie oko.
-AHA.
Bieber uśmiechnął się uroczo i jak obiecał doprowadził nas bez problemów z powrotem do hotelu.
Wróciliśmy do naszego apartamentu równo o godzinie 20:00.
-Wkurza mnie to, że jesteś taki idealny – skrzywiłam się, kiedy on zamykał drzwi.
-Ja? Idealny? – uniósł zabawnie brwi.
-Tak, ty.
Justin podszedł do mnie bliżej i przyciągając mnie do siebie wpił się w moje usta.
-A więc… Czy jesteś gotowa na wspólną noc z Panem Idealnym? – zapytał uśmiechając się łobuzersko.
Chwilę patrzyłam w jego przepełnione pożądaniem oczy, a później opuściłam wzrok i oparłam głowę o jego klatkę piersiową.
-Nie mam pojęcia – wyszeptałam wdychając jego zapach.
Bieber wsunął mi rękę pod bluzkę i złapał za zapięcie mojego stanika.
Moje serce stanęło w miejscu.
Justin chyba to zauważył, bo się roześmiał i zostawiając mój stanik w spokoju wyciągnął rękę z powrotem.
-Strasznie się denerwujesz, co? – spytał muskając delikatnie mój policzek.
Przygryzłam wargę i nie odpowiedziałam.
-Nie denerwuj się. Nie ma czym. Jeśli masz się denerwować, to możemy poczekać. Nie, żeby podobał mi się ten pomysł, ale zrozumiem. W sumie ja też się trochę stresuję... To chyba nic dziwnego – Bieber wpatrywał się w moje niebieskie oczy i bawił się kosmykiem moich włosów.
Czyli decyzja należała do mnie? Nienawidziłam podejmować decyzji…
Kiedy moja komórka zaczęła dzwonić odetchnęłam z ulgą, bo przerwała ten dziwny nastrój, który z jednej strony mi się podobał, a z drugiej totalnie nie…
-Halo? – odebrałam, a Justin zamierzając usiąść na łóżku, potknął się o leżącą na ziemi torbę powodując tym u mnie wybuch śmiechu.
-Hej, Aly. Tu mama. Chciałam się upewnić, czy wszystko w porządku – usłyszałam po drugiej stronie chłodny głos rodzicielki.
-Jest dobrze.
-Macie wspólny pokój z Justinem?
Nie odpowiedziałam.
-Przepraszam, mamo, ale muszę kończyć. Reżyser zwołał jakąś naradę, czy coś. Zadzwonię później – rozłączyłam się szybko.
-Naradę? – tym razem zaśmiał się Bieber, który już się pozbierał i siedział kusząco na łóżku.
-Pytała, czy mamy wspólny pokój.
-No to idziemy na naradę! – wykrzyknął Justin zrywając się z miejsca.
Roześmiałam się i musnęłam jego usta.
Bieber złapał mnie w biodrach i okręcając o 190 stopni popchnął na łóżko.
Na jego twarzy znowu pojawił się łobuzerski uśmiech, który strasznie mi się podobał.
-Jakby mama pytała… - powiedział pożądliwym głosem, kładąc się na mnie i zsuwając coraz niżej moje szorty – Calusieńką noc grzecznie spaliśmy.

Leżałam z głową opartą na nagim torsie Justina. Moja głowa unosiła się i opadała równo z jego przyspieszonym oddechem.
-Kocham cię, wiesz? – odezwał się Justin zawzięcie próbując uspokoić oddech.
-Ja ciebie też – przesunęłam się wyżej i wtuliłam się w niego.
-Słuchaj… To było… wow – powiedział Bieber, a ja zaśmiałam się cicho.
-Było, było – przytuliłam się do niego jeszcze mocniej.
Justin gładził czule moje włosy.
-Wspólna noc na Hawajach. Podoba mi się to.
Uśmiechnęłam się do siebie na wspomnienie tego co wydarzyło się chwilę temu.
-Myślę, że zdjęcia do tego filmu na długo zostaną nam w pamięci… – powiedziałam zamyślona.


___________________________________
Yyy.... Nie podoba mi się... NN obiecuję dodać lepszy <3 Trochę się pokomplikuje znowu, niedługo ;)