czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 17

  Wróciłam do swojego apartamentu z absolutnym mętlikiem w głowie. 
Tak cholernie chciałam wrócić do tego idioty i udawać, że nic się nie wydarzyło, ale mój szacunek do samej siebie na to nie pozwalał. 
Rzuciłam książką o ścianę, po czym opadłam bezsilnie na łóżko. 
Miałam ochotę wrzeszczeć albo kogoś zabić, ale tylko przygryzałam mocno dolną wargę, ani trochę nie przejmując się tym, że zaczęła krwawić.
Z tego dziwnego stanu wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu. 
Niechętnie po niego sięgnęłam i nie patrząc kto dzwoni, odebrałam.
-Tak? - zapytałam starając się brzmieć naturalnie, a nie jakbym właśnie planowała zostanie seryjnym mordercą.
-Dzień dobry, Alice. Jak tam u ciebie? - dało się słyszeć po drugiej stronie słuchawki. Mama. Wszędzie rozpoznałabym ten do granic możliwości oschły głos.
-Wszystko świetnie - skłamałam podekscytowanym tonem. 
-Cieszę się - powiedziała bez wyrazu - Jak dogadujecie się z Justinem?
-Dobrze - odpowiedziałam bez zająknięcia.
-To cudownie. Będę kończyć, bo strasznie drogo tam do ciebie. Papa - mama rozłączyła się, zanim zdążyłam odpowiedzieć. 
A co ją to właściwie obchodziło, że drogo? I tak rozmawiała za moje pieniądze.
Rozmowa z tą kobietą bynajmniej nie poprawiła mi humoru. 
Zwlokłam się z łóżka i podniosłam z podłogi książkę. Przez kolejne 2 godziny byłam zatopione w lekturze, dopóki nie przeczytałam jej do końca. 
 Podniosłam się z łóżka. Na dworze zaczynało się już ściemniać, ale doszłam do wniosku, że spacer po plaży, dobrze by mi zrobił.
Zamknęłam swój pokój, po czym wyszłam na zewnątrz. Pogoda była idealna. Było ciepło, ale wiał chłodny wiatr.
Ruszyłam w stronę plaży. Kiedy tylko się na niej znalazłam, moje usta rozjaśnił szeroki uśmiech. Tu było przepięknie.
Zdjęłam buty i boso przeszłam po chłodzącym się już piachu, a wiatr rozwiewał delikatnie moją jasną sukienkę. 
Uśmiechnęłam się mimowolnie. Przez chwilę czułam się cudownie, dopóki nie wyczułam na sobie spojrzenia, zbyt dobrze znajomych mi oczu.
Odwróciłam się w tę stronę i zobaczyłam Justina, okrążonego grupką dziewczyn. Poczułam ucisk w sercu.
Właściwie dlaczego? Bo one mogły się z nim śmiać i flirtować, a ja nie?
Właściwie kto powiedział, że nie mogę? 
JA.
Z irytacją wypisaną na mojej twarzy ruszyłam w przeciwną stronę, niż stał Justin z koleżaneczkami i udawałam, że nie słyszę ich chichotów, ani czułych słówek do nich ze strony Justina. Pewnie, którąś do siebie zaprosi i będzie pieprzył całą noc.
Znowu miałam ochotę kogoś zabić i chyba nawet wiedziałam kogo.
Kiedy oddaliłam się na wystarczającą odległość, żeby nie słyszeć Justina, ani jego 'zdobyczy', przysiadłam na dużym kamieniu i pustym wzrokiem patrzyłam na falujące morze.
Naprawdę, musiałam zakochać się akurat w nim? Naprawdę??
Podniosłam z piasku niewielki kamyk i z całej siły rzuciłam go w stronę morza, wyobrażając sobie, że dostaje nim Justin.
Nagle poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach.
Pisnęłam i odwróciłam się w stronę roześmianego Biebera.
-Co cię tak bardzo wkurzyło, że rzuciłaś kamieniem na odległość jakichś 200 m? – zapytał rozbawiony, przytulając mnie od tyłu i siadając za mną, tak, że znalazłam się pomiędzy jego nogami.
-To nie było 200 m…. – odpowiedziałam, nie wiedząc co zrobić. Toczyła się we mnie wielka walka pomiędzy tym, że powinnam mu się wyrwać i tym jak bardzo chciałam zostać
-No może 199 – powiedział rozbawiony.
-Taaa…. A tak poza tym…. Skąd się tu wziąłeś? Przed chwilą byłeś…. – zamyśliłam się chwilę - Szybko się przemieszczasz.
Znowu się zaśmiał.
-Jak ninja – wytłumaczył, przygarniając mnie do siebie jeszcze bliżej – Nie odpowiedziałaś czemu jesteś zdenerwowana.
-A ty, skąd się tu wziąłeś.
-Więc…. Moi rodzice…. – zaczął, a ja uderzyłam go w ramię.
-Serio??? – spytałam sarkastycznie.
-Serio – potwierdził uśmiechając się, po czym przekręcił mnie w swoją stronę – Tak będzie się wygodniej rozmawiało – wyjaśnił i nie umknęło mojej uwadze, że spojrzał na moje usta.
Położył ręce na moich biodrach i wpatrywał się w moje oczy z uśmiechem.
-A więc, jeśli chodziło ci o tę trochę krótszą historię, jak się tu znalazłem, to po prostu, najzwyczajniej w świecie…. uwaga, uwaga… Przyszedłem – powiedział uśmiechając się dobitnie.
Wywróciłam oczami, a on przysunął mnie bliżej do siebie.
-Ślicznie wyglądasz – powiedział, zakładając kosmyk włosów za moje ucho – Jak weszłaś na plaże… Wiesz, że zapierasz dech? – miałam nadzieję, że jest już na tyle ciemno, że nie widać tego, że moje policzki się zaróżowiły - Tak cudownie się uśmiechałaś… Dopóki nie zobaczyłaś mnie – jakby posmutniał – Do mnie już się tak nie uśmiechasz…. Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Całkowicie nie potrafię przepraszać, ale naprawdę mi przykro, że stało się tyle rzeczy, które nie powinny się wydarzyć. Jestem idiotą. Daj mi jeszcze tylko jedna szansa, kochanie. Proszę – mówił, nawet na sekundę nie tracąc ze mną kontaktu wzrokowego.
Nie odpowiadałam, a moje oczy bez mojej zgody się zaszkliły.
-Nie wierzę w to, że ludzie zmieniają się na lepsze, Justin – powiedziałam kręcąc lekko głową.
Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, po czym puścił mnie i gwałtownie podniósł się z miejsca.
Zrobił kilka kroków, przystanął i odwrócił się w moją stronę.
-Nie będę błagał cię na kolanach – powiedział, cedząc każde słowo – Próbowałem.
Zły poszedł wzdłuż plaży, z opuszczoną głową i rękami w kieszeniach.
Patrzyłam za nim i usilnie walczyłam ze łzami napływającymi do moich oczu.
Dlaczego, tak cholernie potrzebowałam, tego idioty???
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że z całej siły zaciskam ręce na udach.
Poluźniłam uścisk.
Już był za daleko, żeby za nim pobiec.

15 komentarzy:

  1. KOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOCHAM TEN BLOG JEST SUUPER < 3. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojenyyy, jak ja to kocham! <3 Kocham to, że ona jest taka niby "zacięta" na niego, a jego kocham za to, że jest takim chamem, haha, wiem, to bez sensu, ale właśnie tak czuję. Kurczę, co Ty robisz z ludźmi, haha. Przynajmniej mną, Boże jak ja to kocham! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne*_* Jeeej mam nadzieję, że w następnym rozdziale też jeszcze się nie pogodzą tak,że mizi mizi xD
    Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  4. jeejku noo ! oni są tacy słodcy ;3 jaa chceeem nn ♥ KOCHAM TOO ! ♥
    masz naprawdę talent ;) ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. zaajebisty! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. dalej,dalej,daleeeeeeeeeej !! <33 śietnie piszesz, a rozdział cudowny. Najlepszy moment kiedy justin przecedził te słowa <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz talent do pisania. ;) Pisz dalej ! <3
    Zapraszam do mnie:
    http://nowezyciezaczynam.blog.pl/
    http://milosc-przyjazni.blog.pl/
    PS. Blogi nie są o JB, ale mam nadzieje, że ci sie spodobają. I bardzo prosze o komentarze ! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest genialne *-* czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG ;o ona go kocha ;o FUCK YEEEEAH ! :D uwielbiam Twoje opowiadania, czekam na nn ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. SDFCGTYHJNMWEDFGHUY*.*
    @_fidelidad

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz co ja ci powiem ? Zajebiste, Zajebiste, Zajebiste ! Kocham to jak dziewczyna kocha chłopka ale nie umie mu wybaczyć a chłopak jest takim chamem ale jednak czasem widać na sekunde jego uczucia . *.* Love Love Love U < 33

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaczęłam czytać Twojego bloga dopiero od wczoraj ale dziś mam już na koncie przeczytanych 20 rozdziałów ... Blog jest świetny !!! Pisz dalej te opowiadania,bo masz talent :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoje opowiadania są bardzo interesujące ! Pisz dalej :* :* :*

    OdpowiedzUsuń